poniedziałek, 19 czerwca 2017

"Historia bez cenzury 2. Polskie kosy" - i nie ma, że coś tam

 





Tytuł:Historia bez cenzury 2. Polskie koksy
Autor: Wojciech Drewniak
Wydawnictwo: HBC [Znak]
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10 







Choć lata szkolne mam dawno za sobą, lubię poszerzać swoją wiedzę ogólną. Nigdy nie przepadałam za nudnymi jak 2834742251 odcinek "Mody na sukces" frazesami z podręczników, dlatego cieszę się, że są ludzie, którzy wiadomości z różnych dziedzin starają się podać w bardziej przystępny sposób - docierający zarówno do młodzieży, jak i tych troszkę starszych odbiorców i robią to tak, że i jednym, i drugim coś w głowach zostaje. Udaje się to Paulinie Mikule, Radkowi Kotarskiemu, czy Arlenie Witt. Myślę, że Wojtek Drewniak również robi całkiem niezłą robotę w tej dziedzinie, zwłaszcza, że zajmuje się historią, do której mam taką słabość.

Jeśli nazwisko autora nic Wam nie mówi, to... oglądacie nie te YouTube'y, co trzeba :D A tak zupełnie serio: Wojtek Drewniak prowadzi kanał o nazwie, a i owszem, Historia Bez Cenzury. W odcinkach przybliża sylwetki ważnych i ciekawych postaci z historii Polski i świata oraz związanych z nimi wydarzeń. Nie skupia się tylko na wiekopomnych zwycięstwach i samych bohaterach (choć nic dziwnego, że stanowią zdecydowaną większość publikowanych materiałów) - pojawiają się tam również mniej chlubne epizody. Największą zaletą jest to, że widz nie jest zalewany datami i zawiłymi uwarunkowaniami politycznymi, które wpadają jednym uchem i wypadają drugim. Nacisk położony jest na najistotniejsze fakty, które podawane są bez zbędnego pitolenia. Autor używa do bólu potocznego języka i nie owija w bawełnę. Jak konkret, to konkret. W każdym razie dzięki temu pokazuje, że historia po pierwsze nie gryzie, a po drugie nie jest tylko nudnym zbiorem dat i ciągów przyczynowo-skutkowych, a wręcz przeciwnie - jest czymś co może wciągnąć i w większości przypadków być powodem do dumy.


Nietrudno się domyślić, że skoro w tytule pojawia się dwójka, to musiała być jakaś część pierwsza. Owszem, jest, ale nie czytałam (choć mam w planach), więc nijak nie mogę się do niej odnieść. Skupmy się zatem na "Polskich koksach". Autor przedstawia sylwetki dziesięciu wielkich Polaków i jednego niedźwiedzia (mowa oczywiście o niedźwiedziu Wojtku, który zrobił dużo dobrego i zabawnego w armii generała Andersa). I w tym miejscu ktoś może protestować, że jak to, sami faceci, przecież mamy w naszej historii wiele wspaniałych kobiet, Kopernik przecież była kobietą itepe... Trudno się nie zgodzić, znaczy nie z tym, że Kopernik była kobietą, jedak sama do zacnego grona wyłuskanego przez autora dorzuciłabym choćby Emilię Plater, czy Krystynę Skarbek (o któych zresztą była mowa w odcinkach HBC), ale cóż. Ja bynajmniej nie płakałam z powodu doboru przedstawicieli wyłącznie płci brzydszej.



W książce pojawiają się w większości znane nazwiska, jak Zawisza Czarny, Tadeusz Kościuszko, czy Witold Pilecki. Problem w tym, że przeciętny Kowalski wie, że pierwszy walczył pod Grunwaldem, drugi wywołał powstanie, a trzeci był żołnierzem wyklętym. I tyle. Jeśli ktoś nie interesuje się historią, to ze szkoły nie wynosi więcej informacji, bo to przecież nuda. No właśnie nie. Autor skupia się na pokazaniu nie tylko dokonań opisywanych postaci, choć trzeba przyznać, że te czasem przechodzą ludzkie pojęcie i można się zastanowić, czy nasi bohaterowie nie posiadali jakichś nadprzyrodzonych zdolności, jak choćby Stefan Czarniecki, który przeżył strzał prosto w twarz, po którym stracił... sporą część podniebienia. Ale nic to, w miejsce utraconej część ciała wprawiono mu kawałek blachy i dalej tłukł nieprzyjaciół. Można? -można. Poza tym, poznajemy tych bohaterów po prostu jako ludzi. Autor nie szczędzi szczegółów dotyczących ich życia prywatnego, miłości, imprezowania i cech charakteru. Dzięki temu stają się trochę bliżsi czytelnikowi i jakby mniej pomnikowi. Chodzi mi o to, że po lekcji historii w szkole można było pomyśleć, że patriotyzm to jedyna rzecz, która ich definiowała, a to byli ludzie, którzy co prawda mieli jaja ze stali, ale również popełniali błędy, a czasem emocji przejmowały nad nimi kontrolę.



Książka napisana jest w takim samym stylu, w jakim prowadzony jest program. Czyta się ją błyskawicznie. Jak już wielokrotnie wspomniałam, autor nie bawi się w konwenanse a'la podręcznik do historii. Rzuca kolokwializmami jak z rękawa, czasem nie przebierając w słowach. I tutaj pojawia się pewna kwestia, która nie każdemu może pasować. Język momentami może być bulwersujący. Zwłaszcza starsi czytelnicy mogą go nie przełknąć. W związku z tym nie od rzeczy zarówno w programie, jak i na okładce książki zostało zamieszczone ostrzeżenie o treściach nieodpowiednich dla dzieci i kontrowersyjnych skrótach myślowych. Ja takim zgredem jeszcze nie jestem i forma, w jakiej została podana treść książki nie tylko mi nie przeszkadzała, ale sprawiła, że przeczytałam "Polskich koksów" w dwóch podejściach. A przy stwierdzeniu, że małpka Kasia, która miała być "koleżanką" niedźwiedzia Wojtka, "to straszna pinda", po prostu dostałam ataku chichrawy :D


Nie da się ukryć, że luźny, potoczny język i wtrącanie nowomowy to zabieg, który do czytania o polskich koksach ma skłonić przede wszystkim młodzież. Wydaje mi się, że obecnie nie tak łatwo zainteresować młodych ludzi jakąkolwiek dziedziną nauki, jeśli nie jest ona podana sposób, który jest im bliski. Dlatego uważam, że stosowanie języka, którym młodzież posługuje się na co dzień to strzał w dziesiątkę. Nie bez znaczenia jest tu też używanie słowa "cenzura", bo nie od dziś wiadomo, że "zakazany owoc smakuje najlepiej" :)

Podsumowując, "Historia bez cenzury 2. Polskie koksy" dostarczyła mi nie tylko sporej dawki wiedzy, ale również kilku godzin miło spędzonego czasu. Poleciłabym ją szczególnie nieco młodszemu gronu czytelników, żeby przekonali się, że historia może być ciekawa i wciągająca, a także tym, których nie będzie bulwersować czająca się między wersami dupa, czy srogie inby na polskich dworach :)

Big up!


* wszystkie cytaty pochodzą z omawianej książki

15 komentarzy:

  1. Skoro jest tam postać misia Wojtka, to chętnie przeczytam te książkę, mimo że nie przepadam za książkami historycznymi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, autor często traktuje tematy zbyt ogólnie, wiele nie wyjaśnia, a także popełnia wiele błędów historycznych - to zraziło mnie zarówno do jego filmów, jak i książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakieś przykłady błędów? Bo przyznaję, że po obejrzeniu któregoś z odcinków, czy przeczytaniu książki nie weryfikowałam przedstawionych wiadomości i to, co prezentuje HBC traktuję raczej jako poszerzenie wiedzy ogólnej, więc niewdawanie się w szczegóły przez autora mi nie przeszkadza ;)

      Usuń
    2. Chociażby ten, odnośnie pierwszej części książki: Bitwy pod Płowcami nie można uznać za polskie zwycięstwo, Polacy wycofali się z pola bitwy pod osłoną nocy ponosząc spore straty. Poza tym, nie było czegoś takiego, jak pozwolenie na wycofywanie się, jeśli przeciwnikiem była husaria.

      Usuń
    3. Poczytam więcej na ten temat ;)

      Usuń
  3. Oglądam filmiki na yt autora i są naprawdę świetne. A same książki marzą mi się już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie niebawem zaopatrzę się w część pierwszą :)

      Usuń
  4. Niby skończyłem szkołę niecałe 10 lat temu ale mam wrażenie, że jest przepaść między aktualnymi możliwościami młodych ludzi, a tym z czego ja mogłem korzystać. Gdybym miał dostęp do tego typu materiałów to może zdałbym lepiej tę maturę z historii i nie musiał codziennie przez trzy lata przeklinać dnia kiedy wybrałem profil humanistyczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się. Gdybym "za moich czasów" miała dostęp do HBC, pewnie podeszłabym do matury z historii, a tak stwierdziłam, że jestem za cienka w uszach i odpuściłam.

      Usuń
  5. Nigdy nie widziałem tego na yt, toteż nie mam pojęcia czym to jest, natomiast wiem, że to na pewno lepszy sposób na edukację niż wkuwanie podręcznika. Swoją drogą podręcznik, bo musi być pod - ręką. Język polski to jedna wielka komedia, ale muszę lecieć do samo - chodu, żeby zdążyć na samo - lot.

    Kuba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno Czesi śmieją się właśnie z naszego samo-chodu. I z jajecznicy :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię ten kanał :) Mówiąc inaczej też oglądam, wypożyczyłam książkę Mikuły, ale jakoś mi się nie spodobała, więc od tej pory z dystansem podchodzę do książek wydawanych przez youtuberów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam dotąd książki trzech youtuberów i najmniej podobało mi się "Nic bardziej mylnego", natomiast książkę Pauliny Mikuły mam i nawet mój Luby ją przeczytał :)

      Usuń
  7. Kocham takie podejście do nauki i przekazywania istotnej wiedzy <3

    OdpowiedzUsuń