czwartek, 15 czerwca 2017

Polski akcent w historii mody, czyli "Barbara Hulanicki. Ważne jest tylko jutro"

 





Tytuł:Barbara Hulanicki. Ważne jest tylko jutro
Autor: Judyta Fibiger
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 288
Ocena: 7/10 








Nie będę ukrywać, że z modą jestem totalnie na bakier. Nie śledzę trendów, a czasem po wyjściu z którejś ze znanych ubraniowych sieciówek stwierdzam, że nie ma tam dla mnie nic odpowiedniego. Lubię za to biografie i wywiady rzeki, więc wybór był oczywisty. Poza tym czuję się trochę jak straszna ignorantka, bo znam chociażby ze słyszenia najważniejsze dla świata mody nazwiska (no bo raczej nie dzięki zawartości szafy :D), a nigdy w życiu nie słyszałam o Polce, która przyczyniła się do zrewolucjonizowania codziennych ubiorów i wprowadziła pojęcie total look.


Zanim przejdę do moich wrażeń po lekturze, zacznę znowu od wydania. Tak, wiem, nie ocenia się książki po okładce, ale cóż poradzę na to, że jestem okładkową  sroczką? Moją uwagę przykuły czaszki wkomponowane w kwiaty i zastanawiałam się, w jaki sposób będzie to nawiązywać do treści. Moje zadowolenie osiągnęło szczyt, kiedy dostałam książkę w swoje ręce. Usztywniona oprawa, dzięki której książka się nie niszczy, ale przez to, że nie jest typowo twarda, czyta się ją bardzo wygodnie. Do tego mnóstwo klimatycznych zdjęć i ilustracji, wyraźne oddzielenie rozdziałów, idealna czcionka i Przeliterowana jest wniebowzięta :)

A przechodząc już do sedna: jak już wspomniałam, nazwisko Barbary Hulanicki nigdy nawet nie obiło mi się o uszy. Oczywiście przed lekturą pogrzebałam trochę w internetach, ale przyznaję, że ciężko było mi przebrnąć przez pierwszy rozdział, bo Judyta Fibiger zaczyna wywiad z Barbarą tak jakby od środka historii. Dla laika takiego jak ja było to trochę męczące, kiedy nie za bardzo zna się kontekst. Jestem przyzwyczajona do chronologii, zarówno w biografiach, jak i wywiadzie rzece, więc trochę mi to przeszkadzało, jednak później wszystko wskakuje na odpowiedni tor i nawet osoba "niewtajemniczona" może zatopić się w lekturze.

Bo Barbara Hulanicki jest bez wątpienia postacią barwną i inspirującą. Urodziła się w 1936 r. jako pierwsza córka polskiego dyplomaty Witolda Hulanickiego. Jej losy od początku były dość burzliwe: wojenna zawierucha zawiodła ją do Jerozolimy, gdzie jej ojciec pracował początkowo jako konsul generalny i tam też zginął z rąk zamachowców. Rodzina Barbary przeniosła się wówczas do Londynu, a tam dziewczyna wychowywała się pod okiem zasadniczej, ugruntowanej w wiktoriańskich obyczajach i zasadach ciotki. Wrodzony hart ducha i potrzeba niezależności zawiodły ją do szkoły plastycznej, w której nie tylko szlifowała talent, ale również zaczęła się interesować modą.



Rozmowa Judyty Fibiger i Barbary Hulanicki w zdecydowanej większości skupia się na Bibie - sklepie tworzonym z pasją, posiadającym duszę i niepowtarzalny klimat, który był powojennym fenomenem. Barbara opowiada o swoistej rewolucji, której dała początek. To dzięki niej młode kobiety mogły nosić modne ubrania za niewielką cenę. Barbara Hulanicki zerwała z konwenansami i stworzyła w Londynie miejsce, które służyło nie tylko zakupom, ale stało się także miejscem spotkań i ośrodkiem życia kulturalnego, w którym gościły takie gwiazdy, jak choćby David Bowie, czy The Rolling Stones. Zaangażowanie, a przede wszystkim wręcz wizjonerstwo Barbary są imponujące. Poza tym niesamowity jest fakt, jak zgrany duet tworzyła z mężem, a w całym nawale pracy potrafiła zapewnić synowi dzieciństwo pełne rodzicielskiej miłości.

Czytając o rozwoju Biby i śledząc proces przemiany sklepu odzieżowego w ogromny gmach umożliwiający również zrobienie zakupów do domu, nabycie elementów wyposażenia, zjedzenie posiłku w restauracji oraz posiadający miejsce zabaw dla dzieci, kiedy ich rodzice robią zakupy, kojarzyło mi się to ze współczesnymi galeriami handlowymi, wyrastającymi jak grzyby po deszczu zarówno w większych jak i mniejszych miastach. Niby tak, ale podstawowa różnica jest taka, że wszystkie współczesne tego typu przybytki są niemal takie same. Te same marki w sklepach, podobny układ architektoniczny, design i niemal identyczna oferta handlowa. Miarą sukcesu Biby byli przede wszystkim ludzie. Nie tylko klienci, którzy wciąż i wciąż wracali w mury sklepu, ale również jego pracownicy, dostawcy i sprzedawcy. Nie są to tylko piękne słowa rzucane przez starszą obecnie panią, która z sentymentem wspomina lata swojej świetności. Wystarczy prześledzić historię upadku Biby, aby zobaczyć, że stawianie wyłącznie na ilość, a nie jakość jest zgubne.


A co do starszej pani. Barbara Hulanicki ma obecnie 81 lat (!!!) i ani myśli o emeryturze. Kurczę, też chciałabym w tym wieku być tak kreatywna i mieć tyle zapału do pracy. Albo żeby chociaż po prostu mi się chciało. Bardzo podoba mi się to, w jaki sposób projektantka pokazuje, że jeśli ma się cel, pomysł i chęci, to wiek staje się tylko cyferką. Dzięki ponad pięćdziesięcioletniemu doświadczeniu Barbary w branży modowej, wywiad Judyty Fibiger nie był tylko paplaniną o najnowszych trendach i śledzeniu ich zmian na przestrzeni lat. Przybliżył on przede wszystkim sylwetkę ambitnej, kreatywnej i zawziętej kobiety, która nie poddała się nawet po utracie dzieła swojego życia. Rzuca też (przynajmniej dla mnie) nieco inne spojrzenie na świat mody. Podążanie za trendami kojarzyło mi się tylko z lansem i rozpieszczonymi dzieciakami, które trwonią hajs rodziców na pierdoły niewarte swojej ceny, albo z pokazami, na których wychudzone modelki prezentują stroje, w których nikt normalny, a nawet większość "faszjonistów" nie pokazałaby się na ulicy. Okazuje się, że moda to nie tylko ubrania, a po trosze również filozofia życia, a podążanie za trendami to nic złego, jeśli ma się odrobinę zdrowego rozsądku i kreatywności.


Świat Barbary Hulanicki był i nadal jest pełen interesujących ludzi i miejsc, ciągłych zmian i dążenia do samorealizacji. Jeśli o książce Judyty Fibiger przestanie się myśleć tylko w kategoriach modowych, staje się ona opowieścią o niezwykle barwnej i charyzmatycznej postaci, jaką niewątpliwie jest Barbara Hulanicki. Na luźne popołudnie polecam jak najbardziej, zwłaszcza, że dzięki wygodnemu formatowi czyta się tę książkę błyskawicznie. A w ogóle, to pierwszy raz od nie wiem kiedy sięgnęłam po zdecydowanie bardziej babską literaturę i okazało się, że to nie boli :D

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova:
http://znak.com.pl/

Big up!

10 komentarzy:

  1. Muszę przeczytać tę książkę! Podobnie jak Ty, uwielbiam wszelkie wspomnienia i wywiady-rzeki, a jeśli jeszcze opowiadają o modzie - koniecznie muszą trafić w moje ręce :D

    Warte uwagi są też filmy Judyty Fibiger. Gdy dowiedziałam się, że to ona wzięła się za ten temat, jeszcze bardziej się ucieszyłam. Gdybyś kiedyś chciała przyjrzeć się historii polskiej mody na ekranie - polecam jej "Political Dress" oraz "Tomasz Ossoliński. Before the show".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiszę sobie te tytuły, bo, tak jak napisałam, po tej książce troszkę zmienia mi się spojrzenie na modę :)
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wygląda na to, że warto bliżej się przyjrzeć tej postaci, choć też nie interesuję się modą i to nazwisko nic mi nie mówi...

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie wygląda to podobnie jak u Ciebie w ostatnim zdaniu - raczej nie czytam tego typu literatury, ale często jak już sięgnę, to okazuje się, że trafiłam na coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawe! jedyne wspomnienia i wywiady jakie czytałam dotyczyły czasów II wojny swiatowej, czas chyba poszerzyć horyzonty i przyjrzeć się z bliska innej dziedzinie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa postać. Też nigdy o niej nie słyszałam, a chętnie przybliżyła bym sobie jej historię. I też w wieku 81 lat chciałabym być równie energiczna i pomysłowa - co ja mówię, teraz chciałabym taka być!;)
    A i też wychodząc z sieciowi często jestem wręcz zniesmaczona tym, co tam wisi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A mi się obiło o uszy jej nazwisko. :) Mam jej suknię (nie marki Biba, lecz z kooperacji z brytyjską sieciówką), ba - mam nawet jej autograf, bo miałam przyjemność poznać ją podczas Fashion Film Festival w Warszawie kilka lat temu. Niesamowicie twórcza osoba. A książkę koniecznie muszę przeczytać!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę (pozytywnie oczywiście) i sukni, i autografu, i spotkania z Barbarą :)

      Usuń
  7. Książka zupełnie nie w moim guście, więc jak na razie mówię jej nie. Co nie oznacza, że nie sięgnę w przyszłości, bo jak wiadomo - czasem dobrze jest poczytać coś innego ;) No ale pożyjemy, zobaczymy ;)
    Pozdrawiam!
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że z zainteresowaniem sięgnę po książkę, tym bardziej, że świat mody jest mi całkowicie obcy, miło będzie na jakiś czas pojawić się w nim za pośrednictwem książki. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń