sobota, 28 stycznia 2017

TAG #1 - Przysłowiowy TAG książkowy

Czasem musi być ten pierwszy raz, a że czytanie "Gambitu hetmańskiego" mimo całej wspaniałości tej książki trwa u mnie dość długo, postanowiłam zrobić po raz pierwszy na blogu TAG książkowy. Przeglądając blogi natrafiłam u Beaty z recenzje-beaty.blogspot.com na przysłowiowy tag i stwierdziłam: a co mi tam - zrobię :)


No to lecimy.


1. Apetyt rośnie w miarę jedzenia - czyli książka jednotomowa, której kontynuację chętnie bym przeczytała

Książka, której z chęcią przeczytałabym kontynuację, nosi tytuł - ni mniej, ni więcej - "Apetyt" autorstwa Philipa Kazana. Cóż to była za uczta dla zmysłów! Opisy potraw, zapachu przypraw, a wszystko to ukazane w realiach renesansowej Florencji to było coś niesamowitego. Chętnie poczytałabym o tym jeszcze więcej, poznając przy tym dalsze losy Nina i jego ukochanej Tessiny, o którą walczył z narażeniem życia.

2. Co za dużo, to niezdrowo - czyli kontynuacja, która była gorsza od pierwszej części
 
W tym wypadku tom drugi to chyba najlepsza część, ale trzeci, podobnie jak pierwszy był, delikatnie mówiąc, słaby. Mowa o książce "Achaja". Mam w sobie coś z masochisty, że doczytuję takie rzeczy do końca. Wiem, że historia księżniczki ma swoich zagorzałych zwolenników, ale do mnie taki poziom perwersji i koncepcja fabuły po prostu nie przemówiły... -.-

3. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - czyli książka, którą mogę czytać wielokrotnie
 
Oczywiście nieśmiertelny "Mistrz i Małgorzata" (jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w lutym pojawi się recenzja tej książki z najnowszym tłumaczeniem :D ).

4. Stary, ale jary - czyli ulubiona książka z dzieciństwa
 
Zdecydowanie "Szatan z siódmej klasy" :) Film również uwielbiam!


5. Nie taki diabeł straszny, jak go malują - czyli książka, która mnie miło zaskoczyła



"Zanim się pojawiłeś" - pisałam o niej tutaj. Im książka i film były bardziej promowane, tym bardziej się przed nimi broniłam, bo to nie moje klimaty, książka na pewno jest ckliwa i niezbyt ambitna ale dobrze się sprzedaje i tak dalej... dobrze, że przekonałam się na własnej skórze, jak bardzo się myliłam :)


6. Nie chwal dnia przed zachodem słońca - czyli książka, która rozczarowała mnie swoim zakończeniem

Zazwyczaj jakoś tak się składało, że jeśli jakaś książka mnie rozczarowuje to raczej jako całokształt. Książka z zakończeniem, które nie tyle mnie rozczarowało, co nie spełniło moich wyobrażeń to "Mag" - swoją drogą jedna z najtrudniejszych książek jakie czytałam. Autor prowadzi w niej grę z czytelnikiem tak, że nie dość, iż wodzi go za nos przez całą książkę, to zostawia mu takie zakończenie, aby sam mógł sobie odpowiedzieć na nurtujące go pytania.

7. Wyśpisz się po śmierci - czyli książka, w którą tak się wciągnęłam, że mogłabym zarwać przy niej nockę

Należę do tego rodzaju czytelników, którzy przy naprawdę wciągającej lekturze zarywają czasem całe noce, cez względu na to, co czeka ich następnego dnia. Nie zdarza mi się to często, ale jednak. Tak było przy pierwszym tomie serii "Obca", "Pocałunku Kier", wspomnianym już "Zanim się pojawiłeś", czy raczej old school'owym "Kawalerze De Lagardere".

8. Mowa jest srebrem, a milczenie złotem - czyli książka z najlepszymi dialogami
 
Tak, jestem nudna ale dialogi Fermina i Daniela w "Cieniu wiatru" są świetne :) "Autpstopem przez Galaktykę to skarbnica świetnych dialogów, ale te w "Dożywociu" skradły moje serce:
 
- Na akwarycznych bogów, niechże pan ciszej przeżuwa... Ja cierpię...
- Cierp, bratku, cierp za miliony - zarechotał. - Będziesz miał o czym wierszem pitolić przez następny miesiąc.
- Jam niewinien...
- Winien jak cholera. Urżnąłeś mi anioła, rozczochrańcu.
 

9. Raz na wozie, raz pod wozem - czyli książka, która miała dużo zwrotów akcji

Większość książek, które czytam, ma dużo zwrotów akcji :) jako pierwsze przychodzą mi książki Jonassona - "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" i "Analfabetka, która potrafiła liczyć", bo tam zwroty akcji są tak absurdalne, że nie można się oderwać :)

10. Pierwsze koty za płoty - czyli książka, przez której początek nie mogłam przebrnąć

"Mechaniczna pomarańcza". Czytałam tę książkę w tzw. wersji R i, słowo daję, na początku zwoje mi się prostowały, bo nie mogłam przebrnąć przez ten dziwaczny slang. Ale później, kiedy się z nim już oswoiłam, książka wbiła mnie w fotel.

11. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu - czyli książka, którą zna prawie każdy

Odpowiem tak jak niektóre osoby, u których widziałam ten tag - to zdecydowanie seria o Harrym Potterze, chociaż akurat ja należę do osób, które tych książek nie czytały :P

12. Co ma wisieć, nie utonie - czyli książka, której zakończenie przewidziałam, będąc w trakcie czytania

Zakończenie serii "Zmierzch" - nie było to trudne :)

Alt text 
13. Od przybytku głowa nie boli - czyli ulubiona powieść licząca ponad 400 stron

Trudno wybrać, ale pierwsze, co przychodzi mi na myśl to cała "Pieśń lodu i ognia". Wszystkie książki to opasłe tomiszcza, a ja i tak ciągle czekam na "Wichry zimy".

 
14. Wszystko co dobre szybko się kończy - czyli ulubiona książka licząca mniej niż 200 stron

"Mały książę" - choć ta książka nie potrzebuje być obszerniejsza.

15. Być kulą u nogi - czyli książka, w której występuje trójkąt miłosny

"Igrzyska śmierci". Jakkolwiek trylogia bardzo mi się spodobała, tak wątek miłosny bardzo mi nie odpowiadał...

16. Jedna jaskółka wiosny nie czyni - czyli autor, którego przeczytałam więcej niż jedną książkę/serię i każda z nich mi się podobała

Andrzej Pilipiuk. Kolejna jego seria czeka na przeczytanie, a Jakuba Wędrowycza kocham miłością niewyjaśnioną, ale szczerą :D

17. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda - czyli bohater, który czuje się niekomfortowo w sytuacji, w jakiej się znalazł
 
Może to głupie skojarzenie, ale Werter :D Wszyscy wiedzą, do czego doprowadziła ta jego niekomfortowa sytuacja :p

18. Co cię nie zabije, to cię wzmocni - czyli bohater, który pod wpływem różnych czynników dorośleje

 Katniss z "Igrzysk śmierci. Matko... jak ona mnie denerwowała w pierwszej części... ale później nawet poczułam do niej odrobinę sympatii.



Uff... troszkę tego się nazbierało :) Wracam do "Gambitu", a Wam życzę zabookowanego wieczoru ;)

Big up! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz