czwartek, 10 maja 2018

Życie, życie jest... powieścią szpiegowską? | Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg - najgroźniejszej polskiej agentki - Michał Wójcik

Już od dawna przyjęte jest, że to mężczyźni piszą historię świata. Wieki mniej lub bardziej ciemne ugruntowały to przekonanie i mamy to co mamy, jednak nie można zapominać, że również kobiety miały na nią niemały wpływ. Jest też tak, że chętnie gloryfikujemy niektóre postacie - takie, które wydają się być nieskazitelne. Te niejednoznaczne często znikają w mrokach dziejów, bo są niewygodne czy psują jakieś utrwalone w świadomości obrazy. A jak było z Wandą Kronenberg?

 



Tytuł: Na tropie Wandy Kronenberg - najgroźniejszej polskiej agentki
 Seria: - 
Autor: Michał Wójcik
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 320
Tłumaczenie: - 






Z twórczością pana Michała Wójcika spotykam się nie po raz pierwszy i po przeczytaniu Ptaków drapieżnych oraz Królestwa za mgłą po jego książki mogę sięgać w ciemno. Dodatkowo fascynuje mnie historia II wojny światowej i XX wieku ogólnie, ale na pewno nie w formie, jaką serwuje się na lekcjach historii (a przynajmniej nie w takiej, jaką pamiętam ze szkoły). Dlatego też po Baronównę sięgnęłam bez zastanowienia, chociaż nazwisko Wandy Kronenberg nie mówiło mi absolutnie nic.

Choć wcześniej czytałam wywiady-rzeki pana Wójcika, a teraz otrzymałam śledztwo dziennikarskie, także tym razem się nie zawiodłam. Przede wszystkim jestem pod wrażeniem tytanicznej pracy autora, która była potrzebna do rozwikłania zagadki "Baronówny". Jeśli jednak ktoś spodziewa się typowej literatury faktu, z bezstronnym przedstawianiem dat, osób i wydarzeń, to na szczęście tutaj tego nie znajdzie. W książce świetnie zostały połączone elementy opisów przebiegu researchów, "kopania" w archiwach IPN, prowadzonych rozmów i odwiedzania ważnych miejsc z narracją niczym z najlepszej powieści szpiegowskiej czy kryminału. Tyle tylko, że kreowaniem fabuły zajęło się tutaj samo życie i brutalny czas II wojny światowej.


Jeśli chodzi o główną bohaterkę książki - Wandę Kronenberg - to chyba nigdy nie miałam do czynienia z tak bardzo niejednoznaczną postacią, która istniała naprawdę. Wcale nie dziwię się, że zafascynowała autora, kiedy w relacjach z Powstania Warszawskiego natknął się na opis stojącej na barykadzie młodej kobiety w bryczesach i z pejczem w ręce. Historia Wandy na pozór brzmi jak setki innych - przed wojną wiodła życie dziewczyny z wyższych sfer, córki jednego z najzamożniejszych warszawiaków, jednak w jednej chwili straciła wszystko, a jej żydowskie korzenie dodatkowo skomplikowały i tak trudną sytuację. Aby ratować rodzinę zgodziła się współpracować z Gestapo. W tym momencie baronówna podjęła jednak własną, niebezpieczną grę.

Lida, Wera, Edith Muller, Wanda Jegoroff - to tylko niektóre pseudonimy baronówny. Była młoda, inteligentna i piękna. Potrafiła owinąć sobie mężczyzn wokół palca, co zręcznie wykorzystywała. Współpraca z Gestapo miała zapewnić spokój jej rodzinie, jednak Wanda ani myślała być wyłącznie na usługach wroga. Została podwójną agentką, współpracującą z AK, będąc jednocześnie zaufaną pracowniczką Alfreda Spilkera - wybitnego niemieckiego specjalisty w sprawach dywersji. W archiwach IPN zachowały się jej raporty. Wydawać by się mogło, że już takie balansowanie na granicy dwóch przeciwstawnych sił wymaga niesamowitej determinacji i odwagi, jednak to nie wszystko. O Wandzie Kronenberg mówi się, że była "wielokrotną agentką", ponieważ w grę wchodziło również NKWD i wywiad brytyjski. Jak w ogóle można pogodzić te wszystkie, wręcz antagonistyczne, instytucje? Trudno dziś stwierdzić, dla kogo tak naprawdę pracowała Wanda. Jedno jest pewne - prowadziła własną wojnę. Wojnę, która zabrała jej młodość, wymagała brawury, bezczelności, pewnego wyuzdania i kosztowała ją życie.

Książkę czytałam dość długo, ale nie dlatego, że mnie nużyła. Śledztwo dziennikarskie Michała Wójcika, mimo przystępnej formy obfituje w dużą liczbę nazwisk i powiązań, wśród których można się zgubić. Przy tym wszystkim, zagłębiając się w owianą tajemnicą historię Wandy Kronenberg ma się wrażenie, że nawet najdrobniejszy szczegół może mieć znaczenie, a sposób prowadzenia narracji sprawia, że czytelnik czuje się, jakby sam tropił nieuchwytną agentkę.


Oprócz kwestii rozszyfrowania Wandy Kronenberg w Baronównie można dostrzec jeszcze jeden ważny aspekt. Książka bowiem obala w pewien sposób mit wyłącznie szlachetnych i dobrych AK-owców, którzy z krystalicznie czystym sercem walczyli za ojczyznę. No niestety, po raz kolejny potwierdza się zdanie, że nic nie jest wyłącznie białe lub czarne. Znów pojawia się tutaj kwestia kontrowersyjnego oddziału likwidacyjnego, który miał za zadnie, jak sama nazwa wskazuje, likwidowanie osób, na które został wydany wyrok komendy głównej. Te wyroki również są kwestią sporną, gdyż, choć nie mówi się o tym głośno, po latach niekiedy okazują się bezpodstawne. Do tego dochodzą również rzeczy, których być może, myśląc o walczących Polakach, nie dostrzega się na pierwszy rzut oka, takie jak duże rozdrobnienie obozów politycznych, które miały różne wizje prowadzenia wojennej polityki i późniejszej odbudowy państwa, a przez to uniemożliwiały skuteczne funkcjonowanie wywiadu i kierowanie akcjami dywersyjnymi, ogólny chaos w strukturach AK, czy ich kontrolowaną infiltrację przez wrogie siły.

Może i zabrzmi to banalnie, ale Baronówna pokazuje, jak bardzo skomplikowana i niejednowymiarowa jest historia naszego kraju. Po mozolnej, ale satysfakcjonującej lekturze mam mnóstwo refleksji i pewnie jeszcze długo będę rozmyślać na przykład nad tym, jak wiele osób straciło dobre imię w wyniku nieprawdziwych zarzutów, a jak wielu bohaterów nie zasługuje na to miano. Choć wiele kwestii przyjmuje się czasem jak prawdy objawione, wciąż mnóstwo spraw pozostaje niewyjaśnionych, przez co być może mamy na nie niewłaściwe spojrzenie. I pewnie lwia część już na zawsze pozostanie tajemnicą, niemniej jednak dobrze, że powstają książki takie jak Baronówna, dzięki którym chociaż na mały skrawek historii zostaje rzucone nowe światło. Tak mi się filozoficznie na koniec zrobiło :)
7/10

Książka od wydawnictwa:
http://znak.com.pl/

Big up!

2 komentarze:

Jeśli podobał Ci się wpis - zostaw komentarz. Będzie mi bardzo miło :)
A jeśli Ci się nie podobał - to też zostaw komentarz, byle (w miarę) cenzuralny i konstruktywny - chętnie dowiem się czegoś, czego bez Twojej pomocy bym się nie dowiedziała i poznam Twoje spojrzenie na dany temat :)