sobota, 26 maja 2018

Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej - Katarzyna Droga

Przy okazji posta o Baronównie pisałam, że kobiety również miały ogromny wpływ na kształtowanie się naszej historii, choć często się o tym zapomina. Zatem pozostajemy w tym klimacie. Dzisiaj mam dla Was kilka słów o kobiecie niezwykłej, przy której niejeden "bohater" to zwykły lamus. Czy można łączyć w sobie kobiecą delikatność i ciepło z walką o prawa kobiet i, przepraszam za wyrażenie, jajami ze stali? - Ola Piłsudska całym swoim życiem udowodniła, że można.





Tytuł: Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej
 Seria: - 
Autor: Katarzyna Droga
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 368
Tłumaczenie: -






W 1901 roku dziewiętnastoletnia Ola Szczerbińska przyjeżdża z Suwałk do Warszawy. Marzy o zdobyciu wykształcenia i o wolnej Polsce. W czasach, kiedy uważano, że jedynym zadaniem kobiet jest dobrze wyjść za mąż i wychować dzieci, ona przemyca dynamit w gorsecie i rewolwery w fałdach spódnicy, organizuje siatkę wywiadowczyń i walczy z bronią w ręku.
Podczas prezentacji składu broni, wśród mauzerów i browningów, poznaje Piłsudskiego - legendę podziemnej Polski, bohatera... oraz męża innej kobiety.
Mimo przeszkód stanie u jego boku, odważnie stawi czoła konwenansom epoki i wyzwaniom historii, a ta zawiedzie ją do Belwederu i uczyni pierwszą damą II RP.
Co takiego miała w sobie Ola, że Piłsudski obdarzył ją wielkim uczuciem i uczynił partnerką nie tylko w życiu, ale też w walce o wolność?*

*opis z okładki

Pierwszym, co nasuwa mi się na myśl po skończonej lekturze jest to, że otrzymałam zupełnie co innego, niż się spodziewałam. Kobieta, którą pokochał Marszałek była moim "must read", odkąd tylko usłyszałam o jej premierze. Nie czytałam żadnych recenzji, bo nie chciałam sobie popsuć odbioru, ale nastawiłam się na lekko fabularyzowaną biografię nieprzeciętnej kobiety, jaką Ola Piłsudska z pewnością była, tymczasem otrzymałam coś w rodzaju połączenia romansu i powieści obyczajowej z wojną w tle albo powieści historycznej z rozbudowanym wątkiem miłosnym. I wiecie co? Przepadłam w tej historii od pierwszych linijek.

Jestem zachwycona językiem, jakim została napisana Kobieta, którą pokochał Marszałek. Katarzyna Droga ma dar do przenoszenia czytelnika w świat przedstawiony. Idealnie oddała klimat jakże burzliwej w historii Polski belle epoque. Historia jest opowiadana w sposób stonowany, ale bez sentymentalizmu, spokojnie, jednak czarująco. Nie ma tutaj wprowadzania sztucznych wstawek, stylizowanych na początki XX wieku, a mimo to, a może dzięki temu w trakcie czytania ma się przed oczami opisywane miejsca, czuje się mdlący zapach dynamitu i słyszy szelest sukien przyszłej Marszałkowej wypełnionych po brzegi bronią.


Nie mogę zrozumieć, dlaczego na lekcjach historii nawet słówkiem nie wspomina się o osobach takich jak Ola Piłsudska. Przyznaję, że na początku nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorkę odrobinę poniosło z idealizowaniem głównej bohaterki (która nigdy nie miewa wątpliwości ani problemów z dostosowaniem się do nawet najbardziej ekstremalnych sytuacji, a przyświecająca jej idea wolnej Polski jest niemal utopijna), ale szperając w internetach i szukając informacji na temat Oli doszłam do wniosku, że przesada, nawet jeśli się tu znalazła, to jest niewielka. Bo Aleksandra Piłsudska była kobietą niesamowitą i sporo wyprzedzającą swoją epokę. 

Dla wielu symbolem walczącej w czasie wojny kobiety jest przebiegła, nieugięta i świadoma swoich kobiecych atutów Krystyna Skarbek albo odważna i pełna poświęcenia Emilia Plater. Tymczasem Aleksandra łączyła w pewien sposób cechy obu tych postaci. Z jednej strony od samego początku czynnie włączała się w działania konspiracyjne, zajmując w nich ważne stanowiska, z niezachwianą wiarą w słuszność swoich idei łamała wszelkie utarte konwenanse i niejednokrotnie narażała życie (ten dynamit w gorsecie albo walizki pełne broni wydają się nieprawdopodobne), a z drugiej daleko jej było do wyuzdanej femme fatale. Wszystko, co robiła, podporządkowane było odzyskaniu niepodległości, dlatego przy najbardziej niewiarygodnych wyczynach nieoceniona była jej inteligencja, rozwaga i spokój. 

Czytając opis z okładki założyłam, że Ola Piłsudska będzie kobietą brawurową i zuchwałą, z twardym, "męskim" charakterem. I znowu pudło :D Popkultura, także ta literacka, przyzwyczaiła nas do wizerunku nieustraszonych heroin posiadających nieziemską urodę, cięty język i buchający seksapil. Tymczasem życie pisze swoje scenariusze, na całe szczęście, a bohaterami stają się na pozór zwyczajni ludzie.

Okazuje się, że wcale nie trzeba wplatać do fabuły emocjonujących pościgów, zawiłych intryg czy widowiskowych strzelanin, żeby czytelnik miał nerwy jak postronki. Opisy działań konspiracyjnych warszawskiej młodzieży, narady prowadzone w czasie eleganckich podwieczorków i bali były fascynujące. Teraz można sobie wyobrazić scenę niczym z filmu sensacyjnego: młodzi ludzie, zapominający o całym świecie i pogrążeni we flircie ustalają szczegóły akcji dywersyjnej, para bujająca się w rytm walca przekazuje sobie meldunki i rozkazy, a ukryty w fałdach kobiecego płaszcza worek z nabojami może pęknąć w każdej chwili. Ci sami ludzie, po skończonej naradzie wychodzą na ulice Warszawy i, jak gdyby nigdy nic, wtapiają się w tłum zwykłych ludzi, mimo, że w każdej chwili może nastąpić tragiczna w skutkach wsypa.


Oczywiście kwestią, której nie mogę pominąć, jest wątek miłosny. Ola Piłsudska poświęciła swoje życie walce o wolność, nie tylko kraju, ale również kobiet. Nie zgadzała się z nierównym traktowaniem i umniejszaniem roli płci pięknej w społeczeństwie. Raczej nie szukała księcia z bajki, ale kiedy już się zakochała, to nie w byle kim, ale w żywym symbolu walki o niepodległość a w dodatku (konwenanse? a co to takiego?) żonatym. Związek Oli i "Ziuka" to nie była sielanka. Nie dość, że wojna i obawa, że każde spotkanie może być tym ostatnim, to jeszcze ciągła rozłąka, więzienie i front, a na dodatek nieustanne odczucie bycia "tą drugą".

Ile samozaparcia i ufności trzeba mieć w sobie, żeby przez lata tkwić w takiej sytuacji? Z drugiej strony zastanawiam się, czy współcześnie taka miłość może się w ogóle zdarzyć. Teraz wszystko można przecież wymienić na lepszy model, partnera również, albo po prostu być spełnionym singlem. Wtedy ludzie, jeśli spotkali tę bratnią duszę, to nie pozwalali jej tak łatwo odejść. A w przypadku państwa Piłsudskich nawet po wojnie nie dane im było zaznać spokoju. Stanięcie Marszałka na czele państwa stworzonego z trzech różniących się od siebie pozaborowych części rodziło kolejne wyzwania, a do tego zawsze znajdywali się przeciwnicy, którzy nie dawali o sobie zapomnieć. Mimo to w życiu pierwszej pary Rzeczypospolitej było wiele radosnych chwil, z dala od wielkiej polityki, miejskiego zgiełku i wścibskich spojrzeń. Stworzyli oni swój mały świat, w którym mogli cieszyć się sobą i swoimi córkami, a Ola pozostała wierna swojemu mężowi nawet po jego śmierci i do samego końca, chociaż na emigracji, nie porzuciła patriotycznych dążeń.

Kobieta, którą pokochał Marszałek. Opowieść o Oli Piłsudskiej zabrała mnie w inny świat i na kilka godzin oderwała od rzeczywistości. Trudno uwierzyć, że ta piękna historia, choć przesycona wojną, niebezpieczeństwami i polityką, a jednak po prostu piękna i wzruszająca, wydarzyła się naprawdę. Czytanie było samą przyjemnością, no i, co tu dużo mówić, jakieś takie budujące jest posiadanie TAKIEJ imienniczki :D
8/10

Big up!

Książka od Wydawnictwa:
https://www.znak.com.pl/wydawnictwo-Znak-Literanova

8 komentarzy:

  1. Też się zastanawiam, dlaczego o takich kobietach jak Ola nie uczymy się na lekcjach historii. Była niesamowita. Czy ciebie też uderzyło, jak bardzo zmieniła się w ciągu tych wszystkich lat związku z Marszałkiem? Mam na myśli jej feministyczne zacięcie, które później niemal calkocałko zanikło. Zastanawiam się też, czy tego poświęcenia, które niewątpliwie dla niego ponosiła, kiedykolwiek żałowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :) Tak w ogóle, o czym nie napisałam w sumie, to trochę zdziwiło mnie, jak bardzo odsunęła się w cień po odzyskaniu niepodległości. Wcześniej zawsze stawała w pierwszej linii, a potem nie tylko osłabło feministyczne zacięcie, ale aktywność polityczna w ogóle. Mimo wszystko dla mnie to jedna z najbardziej inspirujących kobiet w naszej historii. A o ilu jej podobnych jeszcze nie wiemy? - Aż strach pomyśleć :)

      Usuń
  2. Niestety książka zupełnie nie w moim klimacie, chociaż tematyką na pewno bardzo interesująca. U mnie jest jednak tak, że jeśli coś jest choć trochę historyczne, to po kilkunastu stronach tracę zainteresowanie. Nawet jeśli książka jest ciekawa :( Nie mam pojęcia, czemu tak się dzieje. Mam jednak kilka osób, którym mogłaby się spodobać ;)

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak z typowymi obyczajówkami :) w każdym razie książka jest warta polecenia ;)

      Usuń
  3. Zaintrygowałaś mnie. Choć rzadko siegam po takie książki, chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto sięgnąć po coś, co pozornie nie jest w naszym klimacie ;)

      Usuń
  4. Rzeczywiście, bardzo ciekawa osobowość. Widziałam tę książkę już w nowościach wydawniczych, być może skuszę się na przeczytanie, bo zapowiada się naprawdę obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli podobał Ci się wpis - zostaw komentarz. Będzie mi bardzo miło :)
A jeśli Ci się nie podobał - to też zostaw komentarz, byle (w miarę) cenzuralny i konstruktywny - chętnie dowiem się czegoś, czego bez Twojej pomocy bym się nie dowiedziała i poznam Twoje spojrzenie na dany temat :)