piątek, 5 maja 2017

Świat Andrzeja Fidyka - Andrzej Fidyk, Aleksandra Szarłat


 

Tytuł:Świat Andrzej Fidyka
Autor: Andrzej Fidyk, Alekszandra Szarłat
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 320
Ocena: 7/10










Nie zaryzykuję stwierdzenia, że postaci Andrzeja Fidyka nie trzeba nikomu przedstawiać. Filmy dokumentalne nie należą obecnie do najpopularniejszych, a po przeczytaniu tej książki i obejrzeniu kilku stwierdzam, że powinno być inaczej. Ale po kolei.

Andrzej Fidyk jest autorem ponad czterdziestu filmów dokumentalnych oraz zdobywcą wielu nagród na międzynarodowych festiwalach. Jest również członkiem Europejskiej Akademii Filmowej. Można powiedzieć, że rzucił nowe spojrzenie na film dokumentalny, jest autorem cyklu "Czas na dokument". W książce opowiada o wybranych filmach swojego autorstwa, nakręconych w różnych zakątkach świata - od Korei Północnej, przez Kalkutę i afrykańskie Królestwo Suazi, do Brazylii. Jego wspomnienia pełne są anegdot, które jednak mieszają się ze strasznymi i niewiarygodnymi, ale jednak prawdziwymi obrazami.

Przyznaję, że nie byłam do końca przekonana do tej książki. Rzadko sięgam po tego typu literaturę, a filmy dokumentalne nie są mi zbyt bliskie. Nazwisko autora kojarzyłam, a cykl "Czas na dokument" zdarzało mi się oglądać będąc dzieckiem, kiedy to niewiele z niego rozumiałam. I cóż, ostatecznie przekonał mnie opis z okładki, który obiecuje bardzo dużo. Miałam nadzieję, że nie jest on napisany na wyrost... i nie zawiodłam się :)

Całą swoją opinię o "Świecie Andrzeja Fidyka" mogłabym zawrzeć w jednym słowie: fascynujący.Podczas lektury miałam wrażenie, jakby autorzy otwierali przed czytelnikiem drzwi do zupełnie innych światów. W dzisiejszych czasach, w dobie Internetu i globalizacji czasem wydaje się, że wiemy już wszystko o otaczającej nas rzeczywistości, jednak dobrze skonfrontować tę wiedzę. Andrzej Fidyk podczas kręcenia swoich filmów mierzył się ze skrajnie różnymi kulturami i obyczajami. Ta różnorodność naprawdę robi wrażenie. Książka rozpoczyna się historią kręcenia filmu "Defilada" - chyba najbardziej znanego dokumentu Fidyka - przedstawiającego obraz do cna zindoktrynowanej Korei Północnej, której mieszkańcy NAPRAWDĘ wierzą (sic!), że żyją w najszczęśliwszym kraju na Ziemi. Zarówno film, jak i opisane w książce kulisy jego kręcenia są wręcz nie do wiary, a jednak są prawdziwe. Po przeczytaniu rozdziału poświęconego "Defiladzie" i obejrzeniu filmu (a także kiedy dotarło do mnie, co tak naprawdę przedstawia okładka książki) długo nie mogłam zabrać się za kolejne, bo trudno było mi uwierzyć w to, co zobaczyłam i przeczytałam. Poza tym, mimo zainteresowania historią, jakoś nigdy nie skojarzyłam faktu, że przecież Polska i Korea Północna w czasach komunizmu były swego rodzaju "krajami bratnimi", choć u nas rzeczywistość była zgoła inna.

W następnych rozdziałach czytelnik poznaje m.in. historię powstawania rosyjskiej szkoły striptizu, drugie, mniej barwne i widowiskowe dno karnawału w Rio de Janeiro, zjawisko karoshi, czyli śmierci z przepracowania w Japonii, czy rytuał tańca trzcin w maleńkim Królestwie Suazi. Nie jest to jednak przedstawienie suchych faktów, nakręcenie kilku scen i do filmu i przeprowadzenie wywiadu. Każdy film wymagał indywidualnego podejścia, zebrania materiałów i znalezienia odpowiedniego bohatera. Autor pokazał, że żeby nakręcić dobry film dokumentalny trzeba być przede wszystkim dobrym obserwatorem i wychwytywać często ledwo dostrzegalne niuanse, które zainteresują widza. Właśnie dlatego w książce zawartych zostało kilka wskazówek odnośnie do tworzenia filmu dokumentalnego. Nie nazwałabym ich technicznymi - pokazują raczej pewną przenikliwość i inteligencję filmowca oraz zwracają uwagę, że istotą każdego dokumentu są przede wszystkim ludzie. To ich mentalność, problemy dnia codziennego, radości i absurdy rzeczywistości składają się na obraz, który autor może przedstawić. 

Cała książka napisana jest przyjemnym językiem, jednak nie jest to ten typ, który czyta się jednym tchem. Nie dlatego, że jest słaba czy nudna. Chodzi raczej o tematykę, której dotyka. Choć nie brak w niej opisów zabawnych sytuacji, porusza trudne tematy, jak choćby mafijne porachunki, bieda pchająca młode dziewczyny do szkoły striptizu, czy alkohol jako metoda otumaniania społeczeństwa na Białorusi. Nawet z pozoru zabawna historia Battu i Mamy czyli tytułowych "Kiniarzy z Kalkuty" podszyta jest osobistym dramatem. Dziewięć filmów opisanych w dziewięciu rozdziałach przedstawia skrajnie różne realia, choć pierwszy i ostatni rozdział odnoszą się do filmów o Korei Północnej. "Yodok Stories" przedstawia jednak wizję tego państwa z perspektywy byłych więźniów obozów koncentracyjnych, którym udało się uciec. Chyba nie mam słów, żeby napisać coś na ten temat. 

"Świat Andrzeja Fidyka" był dla mnie zdecydowanie czymś nowym. To była niesamowita podróż - trudna i barwna jednocześnie - i zdecydowanie warta polecenia.


Za możliwość przeczytania tej ciekawej książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova:


8 komentarzy:

  1. Wydaje sie być calkiem ciekawa, myślę, że jeśli nadarzy się okazja to sięgnę po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie za rzadko sięgam po literaturę faktu. Oczywiście zdarza mi się, ale chyba jestem zbyt wrażliwa. Potem długo nie mogę się pozbierać...
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja może poczytam trochę o Fidyku, bo przyznaję ze wstydem, że nic o nim nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny pomysł na książkę, bardzo się cieszę, że przybliżane są takie postacie i ich twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy bym nie pomyślała o zakupie tej pozycji, ale jestem ciekawa jak ja ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie mam inne plany czytelnicze, ale może kiedyś w wolnej chwili skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze kurcze kurcze, tak bardzo bym chciala ją przeczytać 😊 musi być rzeczywiście fascynująca, chyba sobie z niej zrobię prezent urodzinowy 😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że bardzo z zainteresowaniem sięgnę po tę książkę, coś dla mnie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń