wtorek, 23 sierpnia 2016

Ciekawość jednak zwyciężyła - "W pierścieniu ognia"


Udało mi się ukraść kilka dni z uciekających wakacji, dlatego troszkę mnie tutaj nie było.

Na pytanie: "kiedy ostatnio robiłaś coś po raz pierwszy?" mogę śmiało odpowiedzieć że w zeszłym tygodniu, bo wraz z moim Lubym pierwszy raz udaliśmy się na festiwal muzyczny, i to nie byle jaki, bo Cieszanów Rock Festiwal. Co tu dużo mówić, było po prostu niesamowicie. Fantastyczny klimat, piękne miejsce i przede wszystkim cudowna energetyczna muzyka. Już teraz wiem, że był to pierwszy, ale na pewno nie ostatni raz, kiedy uczestniczyłam w takim wydarzeniu.
Ale, ale, wszystko co dobre, szybko się kończy, dlatego też wracam do rzeczywistości i nadrabiam na bieżąco wszystkie blogowe zaległości (tak mi się zrymowało :D). Dzisiaj kilka słów o drugiej części "Igrzysk śmierci", czyli książce "W pierścieniu ognia", którą przeczytałam jeszcze przed wyjazdem, ale kompletnie nie miałam czasu, żeby siąść i napisać o niej posta. Cóż, moje pierwsze spotkanie z historią Katniss nie było do końca udane, o czym pisałam tutaj, ale wiedziałam, że mimo wszystko przeczytam całą trylogię.


  
 
 
  


Tytuł: W pierścieniu ognia
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 360
7+/10









Kto nie czytał "Igrzysk śmierci" (a chyba niewiele jest takich osób), temu i tak pewnie nietrudno się domyślić, że Katniss została zwyciężczynią Głodowych Igrzysk. Wydarzenie jest jednak o tyle bezprecedensowe, że Peeta, jej partner na arenie, również je wygrywa. Mogłoby się wydawać, że od tej pory ich życie będzie dostatnie i bezproblemowe, ale tak się nie dzieje. Zachowanie Katniss na arenie nie spodobało się Kapitolowi, który upatruje w nim zarzewia buntu. Oprócz tego dziewczyna nie może dojść do ładu ze swoimi uczuciami - z jednej strony igrzyska zbliżyły ją i Peetę, a z drugiej pozostaje jej najlepszy przyjaciel Gale. Nie ma jednak czasu na osobiste rozterki, gdyż zwycięzcy wyruszają na Turnee, w trakcie którego odwiedzają wszystkie dystrykty. Dopiero wtedy Katniss uświadamia sobie, że złamanie przez nią zasad igrzysk stało się iskrą zapalną dla wszczęcia buntu wśród mieszkańców Panem i że są ludzie, którzy od dawna chcieli przeciwstawić się okrutnej władzy. Wybuch rebelii wisi na włosku, najbliżsi dziewczyny znów nie są bezpieczni, a ona po raz kolejny będzie musiała stawić czoła tym wszystkim problemom.

Podobno "W pierścieniu ognia" jest najsłabszą częścią trylogii, ale mnie jakoś tak książka przypadła do gustu bardziej niż same "Igrzyska śmierci". Być może dlatego, że Katniss nieco dojrzała emocjonalnie. Co prawda w dalszym ciągu denerwowało mnie jej nieogarnięcie, ale już w mniejszym stopniu. Podobał mi się natomiast sposób, w jaki Collins wykreowała jej drogę od zwykłej dziewczyny do symbolu rebelii. No cóż, Katniss, przyjaciółkami to my nie będziemy, ale nie przejmuj się, mało jest bohaterek literackich, które lubię.

Dużym plusem jest dla mnie sam pomysł na fabułę. Akcja w dalszym ciągu jest spójna, dynamiczna i logicznie poukładana, a to najbardziej lubię w tego typu książkach. Dzięki temu wciągnęłam się w wir wydarzeń i bardzo szybko dotarłam do końca, który, muszę przyznać, troszkę mnie zaskoczył. Miałam nieco zastrzeżeń co do idei kolejnych igrzysk; bałam się, że będzie to powtórzenie pierwszego tomu, ale autorce udało się wymyślić coś innego i chwała jej za to. Ponadto również i w tej książce czytelnik, zwłaszcza ten młody, może odnaleźć wątki skłaniające do refleksji. Wcześniej przeważała rodzina, a tutaj dostrzegamy, że nawet, jeśli coś narzucane jest odgórnie i wszyscy się temu podporządkowują, ale jest to złe, to warto się temu sprzeciwiać. Poza tym mamy tu taki trochę efekt motyla: okazuje się, że jedna osoba może pobudzić do działania tłumy.

Może i nie oszalałam na punkcie "Igrzysk śmierci", ale, jak widać, coraz bardziej mi się podobają. Podobno "Kosogłos" jest najlepszą częścią trylogii, więc w najbliższym czasie na pewno to sprawdzę :D

7 komentarzy:

  1. Książki niestety nie czytałam, jednak film oglądałam.
    Mam nadzieję, że książka jest o wiele lepsza od filmu, ponieważ chce ją przeczytać.
    Widzę, że powoli łapiesz bakcyla na Igrzyska, obyś nie sparzyła się przy następnej części :D
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie konkursowe
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach całą trylogię. Nie wiem tylko kiedy znajdę na nią czas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super recenzja a książkę uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże to ja! Jeszcze nie czytałam! Ale widziałam pierwszą część ... czy to się liczy? :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Sama sobie obiecuję, że kiedyś sięgnę po tę trylogię, ale pewnie nastąpi to wtedy, gdy córka dorośnie do tego, żebyśmy mogły poznać ją wspólnie. Oglądałam dwa filmy z tej serii i teraz muszę o nich zapomnieć, ponieważ wolę najpierw sięgać po książkę, a tym razem mi się nie udało.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wciągnęła mnie, bardzo chętnie oglądałam i czytałam, tym bardziej, że lubię takie fabuły. :)

    OdpowiedzUsuń