niedziela, 27 listopada 2016

Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk - Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-Oboładze









Tytuł: Czarny Anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk
Autor: Angelika Kuźniak, Ewelina Karpacz-Oboładze
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 240
6+/10






Dziś chyba będzie krócej niż zwykle, bo nie wiem, co napisać o tej książce. Nie wiem też, czy mogę powiedzieć, że postaci Ewy Demarczyk nie trzeba nikomu przedstawiać, bo to gwiazda minionej epoki, ale utwory są często wykonywane do dziś. Tajemnicza, charyzmatyczna, nieprzeciętnie utalentowana. Często porównywana do Edith Piaf, gwiazda Piwnicy Pod Baranami, na swych koncertach gromadziła tłumy. U progu XXI wieku zniknęła ze sceny. Autorki w swojej książce podjęły się zadania przybliżenia postaci Czarnego Anioła polskiej sceny i odkrycia tajemnicy jej muzycznego wycofania. Czy im się udało?

Zacznę może od tego, że książka jest pięknie wydana. Niezbyt obszerna, może nawet za krótka, ale wykonana z dbałością o każdy szczegół. Oprócz samej "opowieści" znajdziemy w niej wiele przepięknych fotografii, kalendarium, dyskografię i niemożliwie wręcz szczegółowe przypisy i źródła. Widać, że autorki włożyły wiele trudu w przygotowanie książki, rozmawiały z siedemdziesięcioma osobami, jednak z samą artystką nie udało im się skontaktować.

"Czarny Anioł..." nie jest typową biografią. To przede wszystkim zbiór cytatów i wypowiedzi osób z bliższego i dalszego grona Ewy Demarczyk. Opowiadają oni o czasach studenckich artystki, występach w Piwnicy, krajowych i zagranicznych koncertach, trudach i radościach towarzyszenia tak niezwykłej osobie. Tak naprawdę to oni malują swego rodzaju portret pieśniarki.

Czego czytelnik może się dowiedzieć? -Wydaje mi się, że tak naprawdę ilu czytelników, tyle interpretacji. Niektórzy wielbiciele "Demarczycy" twierdzą, że książka opowiada jej historię w sposób bardzo powierzchowny i że przedstawia artystkę w niekorzystnym świetle inni twierdzą, że wręcz przeciwnie - podkreśla wielkość i niezwykłość artystki. Ja mam baaaardzo mieszane uczucia. Nie na temat książki, tylko samej Ewy Demarczyk. Zawsze kiedy oglądałam jakieś nagrania jej występów, choć nieczęsto się to zdarza, byłam wręcz zahipnotyzowana. Każdy występ był performance'em i to stworzonym tylko za pomocą dźwięku. Żadnych zbędnych ruchów, zawsze prosta czarna sukienka, "egipski" makijaż i wielkie ciemne oczy, które podczas śpiewania praktycznie nie mrugają. Coś niespotykanego, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Z drugiej jednak strony byłam zaskoczona relacjami na temat współpracy z artystką. Miałam wrażenie, że jej dążenie do artystycznej perfekcji ocierało się czasem o paranoję, a świadomość własnego talentu przechodziła czasem w zadufanie w sobie... Nie wiem, to tylko moje zdanie, w każdym razie jestem bardzo zaskoczona. Przede wszystkim dlatego, że "Czarny Anioł..." pokazuje, że mimo całej otoczki, apodyktyczności i sceicznego mistrzostwa w jednym, Ewa Demarczyk w trakcie swojej kariery była po prostu człowiekiem, ze wszystkimi rozterkami, kłopotami i zagubieniem. 

Ciekawe, co sama artystka powiedziałaby o tej książce. Brakuje w niej trochę głosu samej zainteresowanej. Ale odwielu lat nie ma z nią kontaktu. Po lekturze książki można wnioskować, że wiele się zmieniało, ale niezmienne jest to, że Ewa Demarczyk est jedną z najbardziej tajemniczych gwiazd polskiej sceny.

3 komentarze:

  1. Nie lubię biografii, czytam tylko te, które dotyczą osób, które mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sięgając po biografię liczyłam na więcej, niestety, bardzo powierzchownie potraktowana biografia, raczej jako przypomnienie wiedzy o tym scenicznym fenomenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę panią kojarzę, ale nie jest postacią, której biografię chciałabym kiedykolwiek przeczytać.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń