poniedziałek, 18 kwietnia 2016

49 idzie pod młotek - Thomas Pynchon








Tytuł:49 idzie pod młotek
Autor: Thomas Pynchon
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron:244
5+/10





Edypa Maas wiedzie raczej spokojne życie przeciętnej pani domu. Pewnego dnia jednak okazuje się, że jej kochanek- Pierce Inverarity- umiera, czyniąc ją wykonawczynią swojego testamentu, w którym zapisał jej ogromną fortunę. Edypa nie wie jeszcze, że wypełniając ostatnią wolę zmarłego, stanie się częścią ogromnej intrygi, spisku, albo mistyfikacji na wielką skalę. Jakie tajemnice skrywa korporacja Yoyodyne? I co z tym wszystkim mają wspólnego znaczki pocztowe i ŚMIETNIK? - odpowiedzi możecie spróbować poszukać w powieści Thomasa Pynchona.

Do książki podchodziłam z nastawieniem przeczytania jej w jeden wieczór. Niestety, fabuła jednak nie wciągnęła mnie na tyle. Momentami nie mogłam się skupić na danym wątku i być może także przez to nie wychwyciłam niektórych subtelności ważnych z punktu widzenia historii Edypy. Na pewno nie można odmówić autorowi inteligencji i pomysłowości - Edypa niejednokrotnie znajdowała się w bardzo dziwnych miejscach z bardzo pokręconymi ludźmi w bardzo niecodziennych sytuacjach. Nie lubię tego słowa, ale mam ambiwalentne uczucia co do opisów: z jednej strony wybijały mnie z rytmu wczuwania się w fabułę i wydawały mi się za długie, ale z drugiej strony te egzystencjalne przemyślenia były tak trafne i przede wszystkim błyskotliwe, że nie umiałam ich pominąć.

Książka ma bardzo specyficzny klimat i trudny, ale jednocześnie świetny styl, który jest jej dużym atutem. Przemierzanie kilometrów autostrad Ameryki klasycznym wozem, często w nocy, podejrzane kluby, balansowanie między jawą, a snem, poszukiwanie własnego ja i jego miejsca w plątaninie zdarzeń - od razu na myśl przyszło mi "W drodze" Kerouaca. W obu książkach pojęcie wolności i poszukiwania siebie zostało przedstawione w szczególny sposób.

Powieści postmodernistyczne nie należą do gatunku, po który sięgam często, niemniej jednak raz na jakiś czas mnie przyciągają. Do przeczytania "49 idzie pod młotek", oprócz objętości książki, przekonały mnie także bardzo podzielone opinie na lubimyczytac.pl Wybierając taką "niejednoznaczną" książkę zawsze jestem ciekawa, po której stronie sama się opowiem po jej przeczytaniu. Cóż... w tym przypadku nie będę należała do osób zachwycających się tą pozycją i nie znajdzie się ona w gronie moich ulubionych. Na pewno jednak znajdzie swoich właścicieli, bo nie można zaprzeczyć, że jest to klasyka gatunku.

3 komentarze:

  1. Skoro tak niejednoznaczna w odbiorze, z pewnością po nią sięgnę, już wpisałam na listę książek do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. T.Pynchon jest na liście autorów, których twórczość zamierzam poznać. Szkoda, że czasu tak mało, a książek tak dużo:(2

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam dużo o tej książce i zawsze się zastanawiałam czy po nią nie sięgnąć. Dzięki Twojej recenzji pewnie ją kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń