poniedziałek, 8 lutego 2016

Uległość- Michel Houellebecq








Tytuł: Uległość
Autor: Michel Houellebecq
Wydawnictwo: W. A. B.
Liczba stron: 286
7/10



"Cywilizacje nie giną zamordowane, lecz umierają śmiercią samobójczą. "

 
Panie Houellebecq, znowu się spotykamy. I znowu zrobił Pan na mnie niemałe wrażenie.
Miało nie być o polityce, ale jednak parę słów muszę napisać, bo "Uległość" nie należy do książek, nad którymi tak po prostu można przejść do porządku dziennego, zwłaszcza w kontekście tego, co od jakiegoś czasu dzieje się w Europie. 
Jest rok 2022, a więc niedaleka przyszłość. Wybory prezydenckie we Francji wygrywa lider Bractwa Muzułmańskiego, Mohammed Ben Abbes. Niesie to za sobą szereg zmian z początku wyglądających na nieistotne, w konsekwencji jednak zmieniających dotychczasowy porządek. Szczególny nacisk położony zostaje na reorganizację systemu edukacji, której filarem i wyznacznikiem ma być islam. W takiej rzeczywistości musi odnaleźć się główny bohater- Francois, wykładowca literatury na Sorbonie. 

 Moje pierwsze spotkanie z twórczością Houellebecqa miało miejsce kilka lat temu. Trafiłam wtedy na "Cząstki elementarne". Pamiętam, że wizja zepsutego, konsumpcyjnego społeczeństwa, dążącego do samodestrukcji, zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a nawet nieco mnie przeraziła (tak to jest, kiedy młokos bierze się za ambitną literaturę). "Uległość" została wydana w dniu zamachu na redakcję "Charlie Hebdo" i, zważywszy na treść, już sam ten zbieg okoliczności daje do myślenia. Jednak w powieści to nie zamachy i terroryzm są siłą napędową sukcesu Bractwa Muzułmańskiego. Jest nią dekadentyzm i wypalenie Europejczyków, w tym przypadku Francuzów, którzy, jak się wydaje, nie wyznają żadnych wyższych wartości i dają się ponieść prądowi. Najlepszym tego przykładem jest główny bohater, sorboński wykładowca po czterdziestce, szanowany w środowisku ze względu na swoje prace na temat XIX- wiecznego prozaika Huysmansa. Jego życie sprowadza się do prowadzenia wykładów, pisania artykułów i romansów ze studentkami. Bez przyjaciół, rodziny, miłości- średniozamożny, o dobrej pozycji społecznej, ale pusty jak skorupka orzecha. 

Michel Houellebecq dla jednych jest kontrowersyjnym twórcą, dla innych zaś wrażliwym pisarzem, myślicielem, który doskonale ubiera w słowa bolączki współczesnego świata. Według mnie jest przede wszystkim doskonałym obserwatorem. "Uległość" z gorzką ironią, a momentami kąśliwą satyrą obnaża słabość społeczeństwa. Dorobek cywilizacji europejskiej- głównie chrześcijański- został określony mianem cennego, ale jednak przeżytku, a sama religia chrześcijańska uznana za słabą i zbyt łatwo idącą na kompromisy. Ateizm z kolei jest uznawany za całkowity bezsens, a sami ateiści to zarozumialcy. Islam natomiast oferuje powrót do tradycji, w której rodzina jest najwyższą wartością, a miejsce kobiety jest w domu. Oprócz tego, między innymi dla wykładowców, przejście na islam było bardzo opłacalne ze względów ekonomicznych. Ład, porządek, stabilność, rozwój- nic, tylko korzystać, dlatego większość społeczeństwa nie zadaje żadnych pytań, tylko "ulegle" poddaje się zmianom. 

W powieści ludzka "obojętność" na wyższe wartości została rozpatrzona głównie w aspekcie religii, które tracą tam swoją sferę sacrum, a stają się tylko narzędziem podporządkowującym ludzi określonym celom. Prawie w ogóle nie pojawia się natomiast pojęcie tożsamości narodowej. Oczywiście, tak jak cały dorobek cywilizacyjny Europy, staje się to pojęciem niemal archaicznym. Patriotyzm?- a komu to potrzebne?

"Uległość" skłania do refleksji na temat świata w którym żyjemy. Pozostawia dużo pytań, przede wszystkim o to, czy to, co się dzieje jest dobre, czy i jeśli tak, to co należy zmienić i jakie miejsce w tym wszystkim zajmujemy my sami. Co do odpowiedzi natomiast, to już chyba bardzo indywidualna sprawa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz