piątek, 15 lipca 2016

Czy w XXI wieku kręci się jeszcze nieme filmy?


Otóż, moi Drodzy, kręci się. I to na naprawdę wysokim poziomie, bez efektów specjalnych, greenscreen'ów, 3D i innych takich. O jakim filmie mowa? - O nakręconym w 2011 roku "Artyście" w reżyserii i według scenariusza Michela Hazanaviciusa.


Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Artysta-2011-589952

 

 Kilka słów o filmie


"Artysta" jest francuskim filmem, który można zakwalifikować do gatunku komedii lub komedii romantycznej. Został utrzymany w konwencji czarno- białego kina niemego. Światowa premiera filmu miała miejsce 15 maja 2011 roku, podczas 64. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Film został zakwalifikowany był do Konkursu Głównego. Na gali Jean Dujardin, wcielający się w główną rolę, odebrał nagrodę dla najlepszego aktora. "Artysta" został nominowany do Oscara w dziesięciu kategoriach, z czego w 2012 roku otrzymał 5 statuetek: za najlepszy film, reżysera, muzykę, kostiumy oraz aktora pierwszoplanowego. 

Fabuła



Hollywood, koniec lat 20tych. Kino nieme święci swoje triumfy, a jedną z najjaśniejszych gwiazd jest aktor George Valentin. Publiczność wprost go ubóstwia, kobiety dosłownie zabijają się o jedno jego spojrzenie, propozycje ról pojawiają się jedna za drugą. Valentin, świadomy swojej sławy, nie waha się z niej korzystać i, tak zupełnie przy okazji tego wszystkiego, pomaga swoją radą młodej i pełnej wdzięku Peppy Miller w rozpoczęciu kariery aktorskiej. Wszystko się zmienia, kiedy kino wkracza w erę udźwiękowienia. Valentin nie może pogodzić się z takim obrotem spraw, nie chce rezygnować ze sposobu grania, przez co traci powodzenie. Jego sława szybko gaśnie, a kapryśna publiczność błyskawicznie zapomina o jego sukcesach. Życie aktora z dnia na dzień staje się równią pochyłą; żona go zostawia, traci majątek i odchodzi w zapomnienie. Czy uda mu się wrócić na szczyt?

 Źródło: http://masakultury.pl/artysta-niemy-film-z-najwyzsza-przyjemnoscia/

Według mnie


Nie jestem specjalistką od kinematografii, a już na pewno nie od kina niemego, więc specjalnie wymądrzać się nie będę. Napiszę tylko, że jestem oczarowana. "Artysta" przeniósł mnie w zupełnie inny klimat. Niesamowicie oddany duch lat 20tych i 30tych, przepiękne kostiumy i scenografia, uchwycone doskonałymi ujęciami, a wszystko to zamknięte w czarno- białym obrazie.

"Artysta" nie byłby taką gratką dla widza gdyby nie odtwórca głównej roli - Jean Dujardin. Oscar za najlepszego aktora jest w pełni zasłużony. Bo cóż ten aktor wyczarował... stworzył pełnokrwistego, chwytającego za serce, lekko nonszalanckiego amanta. Ale takiego, którego pokochałaby nie tylko ówczesna widownia, ale przede wszystkim ta współczesna. Sama fabuła jest dosyć prosta, ale odtworzenie takiej gamy emocji i to bez choćby jednego słowa, to naprawdę nie lada wyczyn. Dzięki niemu George Valentin stał się postacią charakterystyczną, ale przy tym bardzo sympatyczną. A do tego jeszcze ten jego przeuroczy piesek. Ja się zakochałam :) Ale czymże byłby amant bez pięknej kobiety? Bérénice Bejo jako Peppy Miller - żywiołowa, zdolna dziewczyna, pragnąca rozpocząć karierę w wielkim świecie - wypadła znakomicie. 

Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Artysta-2011-589952/photos/291728
 


Wszystko świetnie, ale niemy film bez muzyki byłby baaardzo niekompletny. Tutaj to ona podkreślała lub wręcz wyrażała niektóre emocje. I przede wszystkim odtworzyła klimat Hollywood tamtych lat. Duże wrażenie zrobiło na mnie współgranie ciszy i dźwięku. Szczególnie genialnie zostało to wykorzystane w scenie, kiedy Valentin dowiaduje się o udźwiękowieniu kina. Wtedy muzyka cichnie, a wszystkie dźwięki, z wyjątkiem głosu aktora, na tle tej ciszy stają się niesamowicie "słyszalne". Dla mnie również świetnym zabiegiem było pokazanie na początku filmu wielkiej orkiestry grającej na żywo w kinie ścieżkę dźwiękową. Wydaje mi się, że często zapominamy, że również we "współczesnych" filmach nad całym soundtrackiem pracuje sztab ludzi, w tym muzycy, którzy skomponowane do filmu utwory wykonują. A ten jazz w końcówce filmu... posłuchajcie sami:




Podsumowując: "Artysta" jest dla mnie przemiłym zaskoczeniem. Doskonale oddaje ducha starego kina, nie parodiując go, a jednocześnie wnosząc w tę konwencję coś nowego i oryginalnego. Nie jest to tylko sztampowa historia upadku i wzlotu wielkiego aktora wraz z wplecionym w to wątkiem miłosnym. "Artysta" to swego rodzaju powrót do tego, co w kinie najcenniejsze, czym oczarowuje się publiczność. Oprócz tego dostajemy 100 minut świetnej zabawy i bardzo inteligentnego żartu, a dzięki brakowi dialogów, widz, zamiast oglądać kolejny odmóżdżający film dla zabicia czasu, zostaje wciągnięty w grę wymagającą od niego skupienia. Tyle że dzięki temu, w jaki sposób ten film ostał zrealizowany, to skupienie przychodzi samoistnie :)

 Źródło: http://www.filmweb.pl/film/Artysta-2011-589952/photos/291728

Metryczka:


Tytuł: Artysta
Rok produkcji: 2011
Reżyseria: Michel Hazanavicius
Scenariusz: Michel Hazanavicius
Główne role: Jean Dujardin, Bérénice Bejo
Muzyka: Ludovic Bource
Gatunek: komediodramat, komedia romantyczna

2 komentarze:

  1. Film zrobił na mnie duże wrażenie, chętnie obejrzałabym jeszcze coś w tym stylu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Stare filmy:) moim must watch jest "Przeminęło z wiatrem". Ogladałaś?:)

    OdpowiedzUsuń