środa, 5 września 2018

Kolejny wielki come back i "Życie w średniowiecznej wsi"

Łomatkoicórkoisynuisiostrzeńcze! A co to się tu stanęło? No właśnie. Nic. Miało być tak pięknie, miało nie wiać w oczy nam, teksty się piszą, tralalala, a tu klasyczna... no, ta brzydka część pleców. Mój blog sczezł już po raz drugi w tym roku. Ale na szczęście (przynajmniej dla mnie :D) również po raz drugi odradza się niczym ten feniks z popiołów, z ognistymi, szeroko rozpostartymi skrzydłami i całą furą innych efektów specjalnych. A w sumie to nie. Po prostu stwierdziłam, że dosyć marnowania czasu na pierdoły i oglądania śmiesznych kotków w internetach i trzeba coś podziałać. A zaległości mam takie, że ooooj. 

Dziś (po ponad dwóch miesiącach, brawo ja) na tapet bierzemy Życie w średniowiecznej wsi autorstwa Frances i Josepha Gies.
 



Tytuł: Życie w średniowiecznej wsi
 Seria:niezatytułowana, ale w sumie jest :D
Autor: Frances Gies, Joseph Gies
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Liczba stron: 448
Tłumaczenie: Jakub Janik 






Zauważyłam, że w kwestii książek jestem trochę jak dziecko. Ostatnie grosze mogę wydać na jakąś pozycję w super niskiej cenie (i potem do wypłaty muszę jeść kamienie, a książka, którą koniecznie musiałam mieć na już, czeka na swoją kolej przez jakieś sto lat, ale ciiiii), często "kupuję oczami", no bo taaaaaka cudna okładka, a przy jakichś niesamowitych rekomendacjach, czy intrygującym opisie fabuły moja słaba silna wola zawsze przegrywa z ciekawością, której nijak nie umiem utemperować. Oczywiście nie mogło być inaczej i tym razem. Życie w średniowiecznej wsi to książka, którą poleca sam George R.R. Martin, więc nie było innego wyjścia, jak sprawdzenie, co też ona ma w sobie takiego, że rekomenduje ją sam ojciec Gry o Tron (który, swoją droga, już naprawdę mógłby się ogarnąć z tymi Wichrami zimy, no bo bez przesady).


Żeby nie było. W większości przypadków moje książkowe zakupy są przemyślane i celowe. Ale do rzeczy. Jak możemy przeczytać na jednym ze skrzydełek książki, autorzy to "para historyków i bestsellerowych pisarzy, którzy swoje wspólne małżeńskie życie poświęcili zgłębianiu tajemnic średniowiecznej Europy". Trzeba przyznać, że ta fascynacja ujawnia się na każdej stronie książki, jest to bowiem bardzo wnikliwe studium życia mieszkańców średniowiecznej wsi.

Od razu mówię: Życie w średniowiecznej wsi nie jest powieścią historyczną, ani fabularyzowanym zapisem dziejów wiejskich społeczności. To książka, która zawiera wiele informacji rodem z podręczników historii i to podejrzewam, że takich uniwersyteckich. Ale nie przerażajcie się. Cała ta wiedza zaserwowana została w bardzo przystępny i interesujący sposób.


Dużą zaletą jest podział tematyczny na rozdziały, a ich kolejność nie jest przypadkowa. Dzięki temu czytelnik nie gubi się w przedstawianej treści, a wręcz przeciwnie - stopniowo wchodzi w klimat wiejskiego życia sprzed ponad pięciuset lat. Autorzy na samym początku opisują uwarunkowania, które towarzyszyły powstawaniu społeczności wiejskiej, przybliżają obraz Elton - miejscowości (istniejącej do dziś), która posłużyła za przykład typowej średniowiecznej osady. W swoich badaniach nie ograniczają się do jakiejś konkretnej dziedziny życia jej mieszkańców: przedstawiają ich życie codzienne z perspektywy zarówno panów, jak i prostych ludzi, omawiają ich życie rodzinne, sposób i rytm pracy, zwracają uwagę na aspekty wiary, a także na "wiejską sprawiedliwość".

Choć może się wydawać, że powyższe aspekty to same ogólniki, autorzy w swojej książce bardzo zgrabnie przechodzą od ogółu do szczegółu, czasem nawet bardzo drobiazgowego. To z kolei pokazuje, jak bardzo wnikliwe musiały być ich badania. I cóż... ja nie znajduję innego wytłumaczenia jak to, że średniowiecze to ich prawdziwa pasja i sposób na życie. Zanim jednak napiszę, o co mi chodzi z tą pasją i drobiazgowością, pozwólcie, że wtrącę mają dygresję, która właśnie przyszła mi do głowy.

W sumie to przeciętny współczesny człowiek niewiele wie o wiekach średnich. Zazwyczaj jest to kilka dat, ważnych wydarzeń i nazwisk władców. Tymczasem zapominamy o tym, że nie tylko w średniowieczu, ale i w każdej innej epoce żyli po prostu ludzie, którzy w jakiś sposób musieli radzić sobie z otaczającymi ich realiami. Zapewne dla niektórych pierwszym skojarzeniem z hasłem "średniowieczna wieś" będzie skrajna bieda, barbarzyńskie warunki życia, umieranie na byle chorobę i generalnie straszliwy ciemnogród. I jeśli ktoś ma podobne wyobrażenie, to chyba warto skonfrontować je z rezultatem pracy państwa Gies. Serio, jestem tego dobrym przykładem :)


Dobra, koniec dygresji, wracamy do tematu. Wspomniane ogólniki często rozrastają się bowiem do historii konkretnych ludzi. I nagle jakiś anonimowy chłop pańszczyźniany przestaje być anonimowy. Dzięki Życiu w średniowiecznej wsi można dowiedzieć się, jak wyglądały zagrody i domy, jak te domy były urządzone, co i w jakich ilościach jedli mieszkańcy wsi, jaka była hierarchia społeczna osady, jak wyglądały narzędzia rolnicze i przedmioty codziennego użytku, jak ubierali się chłopi, a także jakie mieli rozrywki i święta (nie tylko kościelne), jak dochodzili swoich praw, o co się spierali i jakie mieli obowiązki. Dzięki dogłębnej analizie kronik, spisów i innych dokumentów autorzy przywołują nawet z nazwiska osoby, które w danym momencie prowadziły spór (wraz z jego przyczyną), zawarły małżeństwo (wraz z okolicznościami), czy oszukiwały na sprzedaży danych towarów. A skoro o nazwiskach mowa - nie mogło tu zabraknąć przedstawienia etymologii tych najpopularniejszych.


Bardzo ważne jest to, że te wszystkie informacje to nie są tylko suche fakty. Cała książka skonstruowana jest tak, że czytelnik przechodzi płynnie z jednego rozdziału do następnego. Oprócz tego treść uzupełniona jest dużą liczbą grafik, a z tyłu książki zebrane zostały najważniejsze terminy dotyczące tematu, a także tabela z systemem miar, których używano w średniowieczu. Tak że spokojnie, nie ma tutaj zawiłości nie do ogarnięcia, od nadmiaru faktów i informacji nie puchnie głowa, wszystko jest jasne i spójne.


Nie będę Was jednak oszukiwać. Jeśli ktoś zupełnie nie interesuje się historią, to Życie w średniowiecznej wsi w mojej opinii nie jest pozycją, od której najlepiej zacząć przygodę z tą fascynującą dziedziną. Według mnie najlepiej zrobić tak jak autorzy - przechodzić od ogółu do szczegółu. Tak jak wspomniałam, nie jest to emocjonująca powieść historyczna. Co prawda bohaterów przewija się spora liczba, ale spektakularnych zwrotów akcji raczej tu nie znajdziecie :p Jeśli jednak są tutaj osoby, które interesują się historią, albo po prostu chcą przeczytać coś zupełnie innego niż swoje ulubione gatunki i przy tym znacznie poszerzyć wiedzę, to jak najbardziej polecam Życie w średniowiecznej wsi.

Mam nadzieję, że mimo drobnego chaosu, który wkradł się w tego posta, miłośnicy Gry o tron znaleźli odpowiedź na pytanie, co Martin znalazł w książkach państwa Gies :)

A skoro zaczęłam dziś od spowiedzi, to w taki sposób też skończę. Życie w średniowiecznej wsi to druga książka z serii o średniowiecznej Europie. I teraz zgadnijcie co się podziało. Pierwszą część - Życie w średniowiecznym zamku - Przeliterowana ma na swojej półce gdzieś tak od wczesnej epoki brązu. I jeszcze jej nie przeczytała. Ale patrząc na swoją niebywałą systematyczność Przeliterowana stwierdza, że NA BANK niedługo to nadrobi :D
7/10

Big up!

Książka od Wydawnictwa:
https://www.wydawnictwoznak.pl/wydarzenia/wydawnictwo/znak-horyzont
Big up!

7 komentarzy:

  1. Z tego co widzę to świetna pozycja, zwłaszcza dla początkujących pisarzy, którzy chcą osadzić akcję w średniowieczu/świecie stylizowanym na średniowiecze. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, szczegółowych informacji jest mnóstwo, ale podanych w przystępnej formie :)

      Usuń
  2. Totalnie musze przeczytać! Uwielbiam historię!
    Miło zajrzeć na bloga, gdzie polecana jest mniej oczywista literatura!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś już na tę pozycję zerkałam, ale po Twojej recenzji strasznie mnie kusi :) Muszę gdzieś poszukać do pożyczenia, bo raczej nie jest to pozycja, do której mogłabym często wracać (a ze względu ograniczenia przestrzennego staram się jednak kupować na własność właśnie takie książki).

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  4. Łukasz Jaworzec24 września 2018 12:13

    Śmieszne koty w internetach :) my tu mamy też śmiesznego kota, czeka na Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękne zdjęcia! :) Bardzo zaciekawiła mnie ta pozycja.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli podobał Ci się wpis - zostaw komentarz. Będzie mi bardzo miło :)
A jeśli Ci się nie podobał - to też zostaw komentarz, byle (w miarę) cenzuralny i konstruktywny - chętnie dowiem się czegoś, czego bez Twojej pomocy bym się nie dowiedziała i poznam Twoje spojrzenie na dany temat :)